Wychowałam się na wampirach Anne Rice i Braiana Lumley'a. Lubię bohatera, który ma głębię, historię ale też czekają go przygody i walka. I to dostałam. A jak dołożymy do tego motocyklistów, słowiańskie klimaty i to, że akcja dzieje się w Polsce, mamy rewelacyjną powieść. Polecam
Delirium: cykl Krwiopijca tom 1
Koszty dostawy wybranego produktu
-
InPost Paczkomaty 24/7 11,89 zł
-
InPost Kurier 12,71 zł
-
DPD Kurier 16,67 zł
-
Odbiór osobisty Darmowa
odbiór po umówieniu (np. na konwencie)
Cena dostawy dotyczy tego produktu (w wybranym wariancie - jeśli dotyczy). Może się ona zmienić po dodaniu innych produktów do koszyka.
Wampir rzuca wszystko i wyprowadza się w Bieszczady.
Klimat kryminału, słowiańskie demony i tajemnica, której nie rozgryzie się w jedną noc. Bohater z historią, którą odkrywasz razem z nim — i Bieszczady, które kryją mroczne sekrety.
Zamawiając tutaj, dostajesz książkę z dedykacją od autora.
Atrybuty
- Autor Jarosław Dobrowolski
- Zawiera wampiry, wilkołaki, słowiańskie demony, tajemnice kryminalne, humor, akcję
- ISBN 978-83-970486-2-1
- Data premiery 5/04/24
- Liczba stron 490
Opinie
Jeśli dodałeś/-aś recenzję, a nie pojawiłą się na liście, być może oczekuje na moderację.
Wystaw opinię o produkcie
Jak działają opinie w sklepie sinisterproject.pl? W naszym sklepie każda osoba może dodać opinię o zakupionej książce. Nie wymagamy specjalnych uprawnień – zależy nam na szczerych, autentycznych głosach czytelników. Wszystkie opinie są moderowane przed publikacją. Moderacja służy wyłącznie temu, aby zachować kulturę dyskusji i bezpieczeństwo użytkowników. Publikujemy wszystkie opinie – zarówno pozytywne, jak i krytyczne – o ile: nie zawierają treści obraźliwych, nie naruszają dóbr osobistych, nie zawierają spamu lub treści niezwiązanych z produktem. Nie usuwamy opinii tylko dlatego, że są negatywne. Wierzymy, że uczciwa i otwarta komunikacja buduje zaufanie oraz pomaga innym czytelnikom w podjęciu decyzji. Dziękujemy za każdą opinię – to one współtworzą społeczność Sinister Project.
Opis
Rzuć wszystko i wyprowadź się w Bieszczady. Jak się okazuje, jest to maksyma, którą może pokierować się nawet wampir.
Konrad jest krwiopijcą, nieśmiertelną istotą nocy. Męczony przez resztki sumienia wyprowadza się w Bieszczady, by egzystować w spokoju jak najdalej od pokus żywienia się ludzką krwią. Nieznośne pragnienie i nawracające koszmary nie ułatwiają mu tego zadania, podobnie jak wścibscy sąsiedzi.
Odludny azyl krwiopijcy zostaje naruszony, gdy na progu jego samotni staje barman i prosi o udzielenie pomocy ofiarom wypadku drogowego. Od tego momentu, wbrew sobie, Konrad zostaje wciągnięty w wir dziwnych i mrocznych wydarzeń. Nagle okazuje się, że demony przeszłości to jego najmniejszy problem…
Delirium to debiutancka powieść Jarosława Dobrowolskiego, która szturmem zdobyła serca czytelników. Chwalona za niezwykły klimat, humor oraz zwroty akcji. Rozbudowane postaci zaprezentowane przez autora stały się jego znakiem rozpoznawczym, a przystępny język oraz atmosfera napięcia i tajemnicy sprawiają, że pomimo sporej objętości czyta się ją jednym tchem.
Fragment:
Pokryta wieczorną rosą drewniana podłoga tarasu skrzypiała cicho w miarowym rytmie mocno akcentowanych kroków. Zmiana pozycji i przeniesienie masy na nogę zakroczną. Blok otwartą dłonią, przechwyt, uderzenie i kolejny akcent wraz z napięciem mięśni całego ciała. Wydech. Wycofanie, zmiana pozycji i przeniesienie ciężaru na nogę zakroczną. Stopa nogi wykrocznej lekko uniesiona, opierająca się jedynie na palcach i przodostopiu. Tułów wyprostowany, core napięty, a barki opuszczone, tak aby sterowane biodrami ruchy rąk były dynamiczne i precyzyjne niczym bicz, który w kluczowym momencie staje się głazem. Prawa ręka zbija uderzenie, lewa przechwytuje i blokuje. Kontra i kolejne spięcie mięśni – kime. Wydech. Ruch miękki przechodził w ruch twardy w nieprzerwanej sekwencji kata.
Trening układów formalnych stał się jedyną formą ruchu, jaką akceptowało wyniszczone ciało Konrada. Paradoksalnie tylko podczas ćwiczeń nic go nie bolało. Dzięki pracy izometrycznej krew zasilała resztki mięśni, a oliwione stawy jeszcze się nie posypały. Umysł uspokajał się i skupiał na technice. Ruchy nie miały już takiej dynamiki jak kiedyś. Wymuszony oddech stał się o wiele płytszy, a praca włókien mięśniowych stanowiła zaledwie cień dawnej siły. Niemniej jednak to właśnie dzięki formom kata ciało Konrada jeszcze się nie rozpadło. Dzięki nim i zwierzęcej krwi.
Przez ostatni czas z zatrwożeniem obserwował, co się z nim dzieje. Blada skóra dłoni miejscami pękała, cienka jak pergamin i tak samo sucha. Spod jej białej niemalże substancji wyzierały sine żyły i wybrzuszenia pracujących ścięgien.
Kontrolowanie swojego stanu nie miało w wypadku Konrada większego sensu. Czy tęsknił do dawnego siebie z czasów świetności? Nie percypował sytuacji w ten sposób. Po prostu był i cierpiał w ciszy. Wiedział, że zasłużył na wszystko, co go spotkało, a nawet na o wiele więcej.
Nigdy nie udało mu się określić, z jakiej szkoły wywodziły się formy, które praktykował. Wiedział, że kata stanowią swojego rodzaju zapis podstawowych technik wybranej sztuki walki. Jego kata miały krótkie, oszczędne ruchy, lecz w odróżnieniu od tradycyjnych szkół karate wplecione miały wysokie kopnięcia, które… obecnie były już dla niego nieosiągalne. Nic fikuśnego czy szczególnie efektownego, dlatego zakładał, że pozycje i manewry pochodziły z Okinawy, lecz zostały nieco zmodyfikowane. Być może była to jakaś „tajna” szkoła lub jego własna interpretacja dawnych nauk, zapisanych gdzieś głęboko w niedostępnych dla niego, acz w jakiś sposób aktywnych przestrzeniach umysłu. Jedno wiedział na pewno – nie pamiętał, gdzie się tego nauczył. Ta wiedza po prostu tkwiła w nim od zawsze. Przynajmniej do kiedy potrafił sięgnąć pamięcią.
Skupienie przerwał dźwięk opon rozjeżdżających żwir na podjeździe z drugiej strony domu. Samochód musiał być ciężki. Mocno zużyty silnik diesla brzmiał jak dokonujący żywota gruźlik, co szybko dało się wyczuć w wieczornym powietrzu. Smród spalonej ropy przemieszanej z olejem i płynem chłodniczym.
Konrad cierpliwie dokończył formę. Ukłonił się górom skąpanym we mgle, odwrócił i poszedł otworzyć drzwi wejściowe.
Magda